Szczęśliwa
Ale czy jak nigdy dotąd?
Przy unoszących się dźwiękach muzyki na nowo poznaję świat
W myślach tańczę w rytm wyznaczający mój stan duchowy
Cieszę się nim jak mała dziewczyna, która dostała na gwiazdkę małego, puszystego misia o którym marzyła całe życie
Mam ochotę biec nie zatrzymywać się
patrzeć w dal
i nie myśleć o tym co się stanie jutro, potem, po chwili
Czuć na twarzy dotyk wiatru muskającego mnie podczas szybkiego przemieszczenia się
Z radością na ustach pragnę unosić głowę w górę
Płynąć wśród kolorowych pagórków i przyrównywać płynące obłoki do rzeczy jakie znam
Napawać się promienistym słońcem i wciągać w płuca zapach rosy
Wysyłać lekki uśmiech przechodzącym koło mnie nieznajomo-znajomych ludzi
I wreszcie tulić się w twoje ramiona
Tak mocno jak tylko potrafię

jest pięknie.




tęsknota za prawdziwym tobą ,

poniedziałek, 19.stycznia.2009



Wierzę , że gdzieś jesteś
otulony w swój świat
żyjesz
beze mnie
czekając na powtórne przyjście szczęścia
w postaci kobiety
oddanej Ci
którą mógłbyś pokochać siłą woli

ciekawe
czy tęsknisz do mnie siedząc na parapecie i wpatrując się
w ruchy drzew ?

czy towarzyszy Ci prostolinijny uśmiech
na widok dwojga ludzi
trzymających się za ręce ?

mnie samą ogarnia przyjemne uczucie ciepła
wkradając się w głębie serca mego

zobaczysz
kiedyś zamieszkam w twoim świecie
dodając mu wyjątkowej struktury
Domatorskiego
Ogniska
Miłości

na razie egzystujesz w moim śnie
zajmując dodatkowo marzenia i umysł

kiedyś wyprowadzisz się z niego
ale tym razem do realnej imaginacji mnie

już teraz mogę podarować Ci klucze
w zamian za m i ł o ś ć






powracam <3.

czwartek, 27.listopada.2008

wstaję , aby na nowo
z każdym nowym dniem żyć i czuć słodki smak nieba.`




`ogłoszenie .

poniedziałek, 22.września.2008

Moi Najmilsi , z przykrością muszę Was powiadomić , że nie mam neta i nie będę mogła w najbliższym czasie dodawać notek. Teraz pisze od przyjaciółki.
więc macie się nie martwić , że mnie nie ma i że nie odpowiadam , bo nie mam takiej możliwości =(.
ale obiecuję , że jak już będę miała internet , to nie tylko wam odpowiem , ale i powiem co u mnie i jak się miewam.

już tęsknię . .

`na zawsze wasza
Niezwykła ;****.




` terapia odwykowa ,

niedziela, 3.sierpnia.2008

Powoli
Z lekkim uśmiechem na ustach oduzależniam się od Ciebie choć chwilami bywa to silniejsze ode mnie
musisz to zrozumieć
Zabrałeś mi siebie ale już rozumiem że zrobiłeś to świadomie po to abym dalej nie cierpiała i nie przeżywała tego znowu
Tylko szkoda że nie mogłeś mi wprost o tym powiedzieć
Musiałam się wielu rzeczy o Tobie domyślać
O tym
co chcesz mi przekazać w jednym słowie
Hm tą umiejętność rozwinęłam już , ale niedawno przekonałam się że się mylę

Niebawem może zniknie to co do Ciebie czuję
Już nie pobudzasz mnie tak gdy patrzę na Twoje zdjęcia
Już nie mam ochoty dotykać Cię wzrokiem
Patrzę na Ciebie z dystansem i dochodzę do wniosku , że jesteś taki jak inni
Zwyczajny
Będący słabym odzwierciedleniem tego co w Tobie pokochałam
Bo pokochałam nie Ciebie
Tylko moje wyobrażenie o Tobie

Potrzebuję jeszcze chwili , aby być znowu gotowa do miłości
Jeszcze moment
Poczekaj




` skok na cud ,

czwartek, 24.lipica.2008

W momencie ogólnego poruszenia życie stanęło mi przed oczyma
Wszystkie dla mnie ważne ,
obrazy przemieszczały się z bardzo dużą szybkością w moim umyśle
Popadałam bardzo powoli w pewien trans krzycząc w myśli ;

Boże , nie !
pomóż mi , niech jej stopa zatrzyma się na hamulcu właśnie w tej sekundzie ! Proszę . .


Mając łzy w oczach nie wiedziałam co robić
Oszołomienie ogarnęło mnie całkowicie
Strach pochłoną mnie całą wpatrzona w samochód , któremu zawdzięczałam zdrowie , a tym bardziej życie.

Zamykając oczy nie wiedziałam czy otworzę je jeszcze kiedyś
Nie byłam już niczego pewna
A przede wszystkim dzisiejszego dnia

Nie myślałam , że mi może się ukazać cud , bo to zdarzenie niewątpliwie można nazwać cudem. Dosłownie w ostatniej sekundzie , tuż przede mną samochód stanął jak wryty , jakby jakaś siła go zatrzymała. Widocznie naprawdę Bóg mnie wysłuchał.

Zbieg okoliczności ?
Pojazd zatrzymał się 20 cm przede mną.

Zaczynam wierzyć w słowa wypowiedziane w rozpaczy.
znaczą więcej niż można się tego spodziewać.





Przytuliłabym się do Ciebie Skarbie.
Wtulona w Twoje silnie umięśnione ramiona chciałabym patrzeć , jak chmury spadają z nieba , dając tym samym początek istnienia gwiazdom.
Wpatrzona w Twoje oczy pragnęłabym jednocześnie zapomnieć o problemach , bo liczysz się tylko ty.

Przepraszam.
Ty i Ja – My .
Liczba mnoga tworząca nas związek.
Wdychając siano , na którym siedzimy ,
Patrzeć na Twój zalotny uśmiech , który kierujesz tylko i wyłącznie w moją stronę. Czasem szczypię się w rękę pytając sama siebie ; czy to nie jest sen ? czy to dzieje się naprawdę ?
Lecz Ty z szybkością geparda pędzącego za swoją zdobyczą odpowiadasz mi , że nie śnię , i że to nasza rzeczywistość. Po chwili dodajesz , że jestem dla Ciebie bardzo ważna i tym samym mówisz mi , że stałam się dla Ciebie częścią Twego życia – większą częścią , której poświęcasz swój ceny czas.

Śmiać mi się chce gdy idziemy razem ulicą , bo ty zawsze udowadniasz mi , że chcesz , aby każda osoba , która Nas spotkała wiedziała , że jestem Twoja i jak bardzo mnie kochasz.
Niekiedy sądzę , że masz ochotę wykrzyczeć to swoim uśmiechem , który sprawia mi niebywałą radość.
Tuląc się do mnie pokazywałeś swoją czułość ,
troskliwość ,
oraz chęć bycia razem.
Pochlebia mi to.
Twoje imię wciąż snuje mi się po głowie.
W sumie ma do tego prawo , bo zaczęłam Ciebie postrzegać inaczej. Na nowo.
Nie jako dobrego kumpla i przyjaciela , ale jako chłopaka , w którym zadłużyłam swoje uczucia.
Innymi słowy zakochałam się.
Ty najwyraźniej też.
Po czym to wnioskuję ?

Po samym Tobie.
Wystarczy na Ciebie spojrzeć Skarbie , a już można wywnioskować , że sobą założyłam Ci różowe okulary.

Mężczyźni.

Nigdy się od nich nie oduzależnię.




` intuicja.

niedziela, 6.lipica.2008


Gdy już chciałeś iść do domu wyraźnie było widać , że czekasz na czułe pożegnanie.
W pierwszej chwili nie wiedziałam czy podarować Ci pocałunek , czy po prostu odejść , przytulając Cię wzrokiem. Ale jak zobaczyłam , że Ty pierwszy zbliżasz ku mnie głowę z lekkim uśmiechem na ustach wiedziałam , co za chwilę się zdarzy.
Obdarowałeś mnie czułym , słodkim buziakiem z domieszką smutku i tęsknoty , która ogarniała mnie z każdą setną sekundy bardziej.
Chciałam tego i ty też tego chciałeś.
Dlaczego to wiem ?
Można to było wyczytać z Twoich błękitnych oczu , w które tak kochałam wpatrywać się.
Tak szkoda mi było rozstawać się z Tobą. .
Momentalnie po Twoim odejściu ode mnie zrobiło mi się smutno. Łzy stanęły mi w oczach , lecz przecież żadna tragedia mnie nie dotknęła.
Teoretycznie.
Dla mnie rozstanie z Tobą było mocnym ciosem prosto w najsłabszy punkt serca.
Najchętniej to przebywałabym z Tobą cały swój wolny czas , nie zważając na inne czynności , które muszę wykonać.
Przytulając się i jednocześnie czuć tętno uszami ,
Rozmawiając o wszystkim siedzieć Ci na kolanach wtulając się do Twojego ciała i wdychając jednocześnie zapach perfum ciała mi tak drogiego. Ale najbardziej chciałabym trzymać Twą rękę przy sobie , w mojej zimnej dłoni , którą z takim wrażeniem oglądałeś.
Mówiłeś , że mam palce długie , delikatne i wrażliwe. Niesamowicie Ci się to podobało,
Zapach moich perfum też Ci się podobał , bo zbliżając głowę do mojej szyi mówiłeś , że ładnie pachnę.

Żałuję tylko jednego.
Tego , że to już piękne wspomnienia , których doznałam.




` tear my heart open, I sew myself shut ,

poniedziałek, 23.czerwca.2008



Znów z wielkim hukiem wszystko się skończyło.
Ponownie los mnie wystawił do wiatru za wszelkie staranie , za te uczucie , którym Cię darzyłam , za moją tęsknotę , która powiększała się wraz z dniami , które nieubłaganie powiększały się na moją niekorzyść.
Rozstaliśmy się.
Nie ma już nas , tak samo nie ma już Ciebie w moim śnie.
Już nie oszukam czasu.

Wczorajszy dzień był dla mnie najcięższy ze wszystkim jakie dotąd przeżyłam w swoimi 14-letnim życiu.
Gdy zobaczyłam co piszesz na Gg było dla mnie ciosem prosto w serce najostrzejszym nożem , który dotąd wpiłeś we mnie.
Bo wbijałeś go powoli . .
Ja cierpiałam , znosiłam to , ale nie wytrzymałam już. Musiałam już przestać oszukiwać samą siebie tym wszystkim. Tymi głupimi złudzeniami , które wytworzyłam dla Ciebie.
Napisałeś najpierw , że masz złą wiadomość dla mnie ... wiedziałam , że coś się dzieje , coś złego , na które nie mam wpływu i nie będę miała nigdy. I to mnie najbardziej bolało. Powiedziałeś mi , że wyjeżdżasz do Anglii [co wcześniej już wiedziałam i byłam na to przygotowana psychicznie] , ale dodałeś po chwili , że zostajesz tam na więcej niż 5 tyg.
Momentalnie łzy stanęły mi w oczach.
Krztusząc się zapewniałam siebie , że to nie może być prawda , nie może. . odpowiedziałam wiedziałam , wiedziałam , że to nastanie. Za kilka minut dopisałeś; „na pewno znajdziesz sobie lepszego chłopaka ode mnie , nie będzie miał sensu nasz związek na odległość”. Ja dodałam ; nie mogłeś mi o tym powiedzieć wcześniej ? może wtedy bym tak nie cierpiała , nie przeżywała tego , co teraz przeżywam ...?!” On ; „miałem nadzieję , że nie wyjadę na dłużej , nie wiem kiedy wrócę, nawet nie wiem czy wrócę.”
Gdy popatrzyłam na ten tekst wpadłam w niesłychany płacz , wybuchłam , dosłownie. Zaczynając od krzyku , przeraźliwego , którego nie można do niczego porównać łzy zaczęły płynąć mi po policzkach , zrobiłam się czerwona . . siedząc przez komputerem mówiłam tylko; to nie może być prawda , znów nie może mnie to spotkać , historia u mnie znów NIE MOŻE się powtórzyć , nie u mnie ...
Doszłam do tak drastycznego stanu , że do 5 minutach przeszywającego płaczu zaczęłam się dusić. Nie mogłam złapać oddechu , ciemno robiło mi się przed oczyma i na całym ciele miałam drgawki i to tak silne , że nic nie mogłam wziąć do rąk. Mama próbowała mnie uspokoić , ale to i tak zdało się na nic - dopiero gdy podeszła do mnie przybliżając do policzków szklankę zimnej wody , którą chałstem wypiłam poczęłam się mniej dusić i lepiej dopływało do mnie powietrze. Ale zaraz i tak znów zaczęłam ponownie przeżywać piekło. Rodzina nie wiedząc co ma robić chciała nawet wzywać karetkę pogotowia , ale ja nie chciałam. Przez rozum przystopowałam i ucichłam. Zaprzestałam się nawet dusić. Okropny ból w klatce piersiowej minął.
Dopiero po kilku godzinach zdałam sobie sprawę , że przez tego sukinsyna mogłam umrzeć.

Dogłębniej uspokoiło mnie siedzenie na balkonie w piżamie , z narzuconą kurtką na barki , wpatrywanie się w gwiazdy. Nie wiem czy mnie wzrok wtedy nie mylił , ale zobaczyłam koło Księżyca tuż po jego lewej stronie spadającą gwiazdę. Kiedy ją dostrzegłam pośpiesznie wypowiedziałam życzenie , które rzekomo ma się spełnić. Wierzę , że to coś
było tym , co przypuszczałam.

Może jednak Bóg chciał mi pokazać poprzez to kończące zdarzenie , że nie opuścił mnie i jest przy mnie ?
hm.
Jednak nie zapomniał o mnie.

Dziwiąc się tym wszystkim po pól godzinie poszłam ze spokojem spać.
i poczęłam doceniać noc.
Nie raz już mi pomogła.








Nie mogę przestać o Tobie myśleć.
Robię to już od 15 dni i wciąż w ten sam sposób.
Tak samo intensywnie jak w pierwszy dzień naszego spotkania.
Nigdy nie zapomnę tego zdarzenia, gdy poszliśmy razem do kina na dramat o podłożu horroru i gdy nie mogliśmy przestać, że sobą rozmawiać, gdyż tak się pociągaliśmy. Ale w końcu się opanowaliśmy na kilkanaście minut. Lecz wciąż nie mogliśmy przestać ze sobą konwersować.

Umiałeś mnie wtedy tak umiejętnie rozśmieszyć, że nie mogłam się opanować od śmiechu, że ty aż zakrywałeś mi usta, żeby inni ludzie nie pomyśleli sobie, że ten chłopak i dziewczyna, którzy siedzą w ostatnim rzędzie są z dziczy.
Gdy powiedziałeś, że chcesz porównać nasze dłonie, najpierw kazałeś mi swoją dłoń położyć na swojej, a następnie już nie puściłeś, tylko przytuliłeś do policzka i położyłeś na swoich kolanach. Później dodałeś; „jeżeli będziesz się bała- ściśnij moją rękę.” Ja odpowiedziałam; dobrze. I ścisnęłam po chwili. On na to powiedział mi; „nie bój się, jestem tu.”
Po godzinie oglądania tego filmu przytuliłam się do niego. Zaakceptował to i jeszcze do tego wtulił się we mnie ochoczo. Jest się do czego przytulić- pomyślałam wdychając jego perfumy.
Tak przytuleni wytrwaliśmy do końca filmu.
A jeszcze w trakcie nastąpił pierwszy pocałunek. Niespodziewanie ja go pocałowałam. Nie mogłam się opanować, gdyż tak mnie pociągał. Odwzajemnił go. Zauważyłam jeszcze wcześniej, że jest miedzy nami chemia. I to wyczuwalna. Wówczas On mi też to przyznał.
Odprowadzając mnie do domu powiedział; „nigdy Cię nie skrzywdzę, pamiętaj!”. Usatysfakcjonowało mnie to całkowicie.

Nie mogłam uwierzyć własnym oczom i szczęściu, bo to przecież było pierwsze spotkanie, a on zrobił coś takiego. Uwierzyłam w siebie przede wszystkim oraz w swoje możliwości. Świetnie wypadł w moich oczach. Zupełnie jak ideał.
Jego wady przysłoniło mnie zauroczenie w momencie, gdy go zobaczyłam; wysoki, zgrabny, z włosami zrobionymi na żel blondyn o trochę ciemniejszej karnacji. Sądziłam, że to sen szczypając się w rękę. Ale to była prawda, że on naprawdę umówił się ze mną na randkę. Nie marzyłam nawet o takim chłopaku . .

teraz jest już mój.
I tylko mój. Oficjalnie i ogólnie.
Ale już wiem, że nie zapomnę o Tobie tak szybko.

` obecnie rozkoszuję się tym. kompetnie zapominając o wszystkim , oprócz Niego.





I znowu Ty zawróciłeś mi w głowie.
Tak ty Skarbie.
I najgorsze jest to, że ja nie mogę przestać o Tobie myśleć oraz śnić. Gdy rano wstaję jesteś pierwszą osobą, o której zaczynam myśleć, wiesz ?
Tylko ty mącisz mi w głowie przewracając wszystko inne do góry nogami. Ale nie przejmujesz się tym, idziesz dalej i dalej, ale mi się to bardzo podoba. Swoje śliczne oczy kierujesz w moją stronę, dobrze wiedząc, że ja nie umiem się im oprzeć. Zauważyłeś to i „masz na mnie haka” jak to zawsze ujmujesz w swoich słowach do mnie.
Kocham patrzeć na twój uśmiech, na Twoje pełne usta, na czoło, na szyję. Rozkoszuję się Twoim widokiem chcąc z każdą minutą więcej i więcej.
To narkotyki mają mniejsze działanie od Ciebie. Jestem pewna, że o nich zapomniałabym szybciej niż o Tobie. Uzależnienie od Ciebie z każdym dniem staje się większe i coś czuję, że gdy już nie będziemy razem trudno mi będzie przestawić się na normalny tok myślenia o codzienności, o sprawach, które muszę załatwić, o wstaniu z łóżka myśląc, kiedy Ciebie już nie będzie. Moje oczy już się tego boją.
Chciałabym, żeby takie życie z Tobą trwało na zawsze. Na całe życie, choć możesz uważać, że jestem niepoważna, ale miłość mną zawładnęła i to całkowicie.
Sama sobie się dziwię, że mogłam tak zgłupieć na punkcie ukochanego.
Ale nic na to nie poradzę przecież, że tak działasz na mnie, że od razu mam ochotę krzyczeć z radości, gdy Cię widzę na horyzoncie swojego wzroku.
Spędziliśmy ze sobą tyle czasu, a mi wciąż jest mało.
Wciąż czuję głód, nienasycenie Tobą. Z każdym dniem odkrywam Cię na nowo, chcę, aby to trwało już zawsze, dopóki nie uwolnimy swoich serc od siebie.
Ale jak na razie nic takiego się nie szykuje.
Na nasze szczęście.
Twój ponętny wzrok mówi wszystko.
Zauroczyłeś mnie i to niesłychanie. Pokochałam nawet te denerwujące motylki w brzuchu, które czuję widząc się u boku.
Wszystko nauczyłam się kochać, dzięki Tobie.







Chciałabym się zakochać bez opamiętania,
Bez czyjejkolwiek wiedzy.
Wiedziałabym Ja i On o Nas,
Chodzić do parku na spacery,
Słuchać RH+ - Po prostu Miłość w Jego wykonaniu,
Trzymać się za rękę z mówić do siebie czule,
Wysłuchiwać się w Jego głos tak czuły i miły.
Dostawać kwiaty od Niego,
Najlepiej czerwone róże ,
Być szczęśliwą razem z Nim,
Patrzeć jak staje w mojej obronie,
Jak pokazuje jaka jestem ważna dla Niego mówiąc co jakiś czas:
Wiesz jak bardzo Cię kocham?
Czytać SMS-y z treścią:

tęsknię.
Kocham Cię.
Kiedy się spotkamy?
Kochanie, czego nie odpisujesz?

Chciałabym przeżyć miłość prawdziwą,
Taką bez opamiętania,
Taką idealną,
Taką moją
I tylko moją!

Wtulać się w Jego piękne ręce przesiąknięte drogimi i markowymi perfumami.
Patrzeć jak się uśmiecha do mnie wyszczerzając swe zdrowe zębiska

Widzieć Jego smutek na twarzy gdy odprowadza mnie do domu i całuje na pożegnanie.

Mieć o czym marzyć w nocy.
Myśleć o Nim i tylko nim.

Słyszeć słowa: jeśli ktoś by Cię tknął to pożałowałby tego, bo Ty jesteś tylko i wyłącznie Moja !

Mogłabym wtedy żyć samą miłością do Niego.
Jedzenie by było mi zbędne.

Wiedziałabym, że jest taki
ktoś kto się o mnie marwi i nie jest mu obojętny mój los.

Czy ja tak dużo wymagam ?

`niedawno przeżyłam rozczarowanie , spowodowane właśnie chłopakiem. okazało się , że po miesiącu nie odzywana się znalazł sobie inną.

teraz chciałabym zakochać się na nowo , w kimś bezpiecznym.
w kimś kto mnie nie zostawi , jak On.

` wiecie co ?
teraz Was wszystkich zaskoczę.

znalazłam Go , a nawet jeszcze lepszego Księcia.

warto było tyle czekać,
przeżywać rozczarowania ,
a nawet cierpieć.






`Już nie musicie mi zazdościć miłości.

poniedziałek, 31.marca.2008

Już nie musicie mi zazdrościć miłości, jaką niedługi czas jeszcze miałam.
Dlaczego ?
Bo już jej nie mam.
Straciłam ją bezpowrotnie,
Odeszła,
Wiatr mi ją zabrał.
Nie no może nie samodzielnie, ale wywarł on niesamowitą rolę w decydującym ostatnim spacerze z Moim.
Byłym moim.
Całą drogę spacerując z nim za rękę płakałam, ale czułam bliskość wiatru, który pomagał mi nie pokazywać moich wszystkich uczuć. Czułam pewną obecność i jego przy mnie.
Jakby trzymał mnie za drugą rękę. Pomagało mi to w pewnym sensie, ale ...
No właśnie to ale. Doprowadza mnie do szaleństwa.
Nie dawało mi wszystkiego, co w danej chwili potrzebowałam.

I pomyśleć, że Ty nic nie mówiłeś, gdy ja wyrażałam całą siebie przy Tobie,
Wszystkie swoje uczucia,
Myśli,
Serce oddałam Ci na dłoni.
A Ty nawet jego nie wziąłeś do ust,
nie zasmakowałeś.
Przykrość biła mi z oczu...
Czułam się, gorzej niż jakbyś mi zadał ból fizyczny.
Łzy samoczynnie wpływały mi do oczu.
Nie wiem czy nawet to zauważyłeś, ale to stało się dla mnie szczegółem.

A wiesz co jest najgorsze ?
Że się od Ciebie użaleniłam.
Od myślenia o Tobie wieczorem,
Od przewidywania co teraz możesz robić,
Od sms-ów,
Od czułych rozmów,
Od całego Ciebie.
Przez tamtem miesiąc stałeś się cząstką mnie.

Teraz czuję się jakbym musiała wyciąć trochę siebie.

Jestem na tym etapie.
Odrywania Ciebie od siebie.





„Jesteś moim natchnieniem,
słowami przemawiającymi do Mnie.”

Wszystko co przeżywałam z Tobą było jak bajka.,
Na początku sama w nią nie wierzyłam, bo była zbyt piękna, ale byłą prawdziwa i rozgrywająca się w mojej rzeczywistości.
Czułam się tak bezpiecznie w Twoich ramionach słysząc monotonne bicie serca, w którym się nieźle zadłużyłam.
Pamiętasz jak przytuleni w parku,
Na ławce
Siedzieliśmy rozmawiając
I mówiąc sobie nawzajem, jak nam dobrze razem?
Pamiętasz jak przychodziłeś do mnie do domu, pachnący dezodorantem Ax, uśmiechnięty i taki słodki w oczach...
Mogłam godzinami patrzeć się na Ciebie, a szczególnie w Twoje pełne dumy, niebieskie oczy, które miały tak głębokie spojrzenie.
Twoja sylwetka wprawiała mnie w zachwyt, a wiedziałeś jak mnie zdenerwować.
Dowodem na to były słowa wychodzące z Twoich pełny ust: „weź przestań! Jestem tak gruby, że szok!” Ja na to zawsze zaprzeczałam mówiąc; Dla mnie jesteś idealny!
Bardzo Cię to zdziwiło i chciałeś coś powiedzieć, lecz ja zamknęłam Ci usta pocałunkiem.
Nie trzeba było potem nic dodawać,
Wiadomo było co chciałam przez to wyrazić.
Swoje całkowite oddanie Tobie,
Zaufanie,
Miłość, jaką Cię od początku darzę
oraz wierność.
Ubóstwiałam kiedy mówiłeś do mnie: „Kotuś, Kotek, Skarbie”. Aż gęsia skórka mnie wtedy przechodziła. To było tak miłe...
Przytulając się nie potrzebowaliśmy słów,
aby rozmawiać.
To cisza przekazywała nam wszystko, co trzeba.
My umieliśmy to umiejętnie i z gracją odczytywać.
Gdy mnie dotykałeś swoją dłonią, czułam się lepiej niż kiedykolwiek w świecie.
Wiedziałeś jak mnie rozpieszczać zmysłami.
Ty też kochałeś jak Cię dotykałam.
Sprawiało Ci to wyraźną przyjemność.
Sama „Ja” wywoływała u Ciebie nutkę rozkoszy na twarzy.
Chodząc razem pod rękę, chciałam całemu światu, że mam Ciebie, mojego i tylko mojedo dając do zrozumienia, że nikomu Cię nie oddam, a na pewno nie żadnej dziewczynie.

Niesamowicie tęsknię za Tobą.
Za całą Twoją osobą.

A Ty... ?

chciałabym, żebyście ocenili to moje dzieło.
pisząc to płakałam i ważne jest, żebyście mi powiedzieli co wam się kategorycznie nie podoba, dobrze ?




ukryta wewnętrzenie radość.

niedziela, 16.marca.2008

Zachciało jej się momentalnie szczęścia.
Z wywieszonym językiem leciała przez pachnącą rosą łąkę rzucając gibkimi słowami na boki, mówiąc: „Chcę mieć w tej sekundzie szczęście na swojej dłoni z długimi palcami.”
Wszyscy myślą: „Pogłupiała do reszty.”
Ona się tym nie przejmując brnie przez dalszą otchłań wszechobecnej radości w sercu swoim.
Mówi, że nie zważa na pospolite opinie innych,
Że ją obeszły denerwujące komentarze na jej temat,
Że mogą mówić sobie wszyscy co chcą.
Ma tylko jedno życzenie:
Żeby nikt nie poznał jej głębszych myśli, ukrytych przez nią właśnie,
Schowanych przez wyobraźnie.
Uśmiech widnieje na jej różowawych ustach, które wypowiadają słowa, które już wspominałam
Ze zdziwieniem popatrzyła się na osobę płaczącą.
Jak gdyby nigdy nic podeszła do niej i zawołała: „śmiej się dziewczyno, a nie płacz!”
A ta od razu uśmiechnęła się szczerym i trochę zdezorientowanym uśmiechem mówiąc: „dobra”.
Po co się smucić?!
Mając do wyboru radość lub smutek zawsze trzeba wybierać uśmiech.
Z pogardą popatrzyła na ludzi, których twarze nie mówiły same za siebie, że czują anty smutek.

Dobrze rąbnięta dziewczyna, która uciekła ze szpitala psychiatrycznego dla nieletnich o zaostrzonym rygorze?
Wariatka?
Nie.
Dziewczyna ciesząca się życiem.





2008
marzec (4)
maj (1)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (1)
wrzesień (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)

2011
marzec (1)

mój profil

Szablon wykonała Toksyczna. Znajdź swoją Thecorację !